1162473021725

Od jakiegoś czasu przyglądam się rozwojowi miejskich sedanów. Nie od dziś wiadomo, że samochody te choćby z grubsza (i to grubszego grubsza) udają wielkie, luksusowe limuzyny i między innymi dzięki temu znajdują coraz większe rzesze nabywców. I nic w tym dziwnego, wszak za stosunkowo niewielkie pieniądze można mieć takie auto…
Motoryzacją trzęsą jednak marketingowcy, którzy często nakładają ograniczenia na tych rozentuzjazmowanych projektantów samochodowych. Rezultaty są różne – zależne od tego, ile designerskiej swobody mają ci ostatni.
Przyjrzyjmy się zatem sprawie tego “z grubsza” i popatrzmy na kilku przedstawicieli tego typu samochodów: np. Skodę Fabię pierwszej generacji (która jeszcze nie doczekała się sukcesora), Chevroleta Aveo pierwszej generacji, Renault Thalię albo Dacię Logan… Pierwsze skojarzenie jakie się nasuwa to nuda! Ani to piękne, ani ciekawe – ot, filozofia cięcia kosztów: ucięto hatchbacka – doklejono (niezgrabny) bagażnik ala sedan. Nie ma się co kryć, wygląda to dość paskudnie. Logan co prawda wygląda bardziej zwarto, ale te pudełkowate kształty… To było ładne trzydzieści lat temu!
Czy zatem da się zbudować ładnego sedana klasy miejskiej?
Otóż tak! I dowieść tego mogą twórcy nowego… Aveo! W porównaniu z poprzednikiem, autko urosło i spoważniało. Teraz naprawdę może się podobać. Zyskało dodatkowe centymetry we wnętrzu i sporo przestrzeni bagażowej. Kolejnym przykładem, że jeśli się chce, to można jest Honda City. Inżynierom z Japonii nie można zarzucić, że się nie znają na projektowaniu ciekawych, pełnych emocji i nowoczesnych samochodów. City urzeka dynamizmem i lekkością linii, a wnętrze to już esencja smaku. Samych siebie (i wszystkich innych) przeszli jednak ludzie z Fiata prezentując model Linea. W tym przypadku (zupełnie przeciwnie jak w kwestii poprzedników – Albei i Sieny) okazało się, iż linia takiego auta nie dość że może być interesująca, to dodatkowo może być zwyczajnie piękna. Nie ma tu mowy o doklejaniu czegoś na siłę, w ogóle nic tu chyba nie jest na siłę. Niestety podstawowe silniki też siły nie mają. A przydało by się jej, bo Linea prezentuje się tak, jak powinna się prezentować włoska limuzyna (którą skądinąd Fiat niestetety nadal tylko naśladuje, bo to przecież samochód segmentu B). Mogła by zatem jeszcze tak samo jeździć…
A więc okazało się, że przy odrobinie chęci i dobrej woli da się ładnie projektować miejskie sedany, które mogą przy tym być relatywnie niedrogie w stosunku do “kasowych” rywali z doklejanymi “na ślinę” bagażnikami. Oczywiście – najczęściej głównym kryterium wyboru jest stosunek ceny do oferowanych możliwości, ale za nim zakupimy “doklejankę” albo “pudełko na kołach”, może warto lepiej przejść się do konkurencji i zobaczyć co tamci oferują? No chyba że auta typu Logan naprawdę się nam podobają – wtedy – jak to mówią – “wolna Amerykanka!”

1214461319499