Wnętrze Mazdy3

Niedawno Mazda zaprezentowała na salonie samochodowym w Bolonii swoje najnowsze dziecko – model Mazda3. Gdy tylko zobaczyłem pierwsze zdjęcia nowej Japonki, serce zaczęło mi szybciej bić. Wytłumaczyć dlaczego? Chyba nie potrzeba, “boć” każdy wie. Każdy może zobaczyć. Ale ja pozwolę sobie na wyrażenie jeszcze jednego wniosku, który akurat mnie się nasunął (choć może innym też).
Otóż jest mnóstwo samochodów, które znajdują się w sferze moich marzeń, a których nigdy bym nie kupił z wielu różnych, czasem prozaicznych przyczyn. Np. Hummera bym nie kupił, bo pali jak smok i serwisować go można tylko w jednym serwisie w kraju, ale podoba mi się bardzo. Innym tego przykładem są samochody marki Alfa Romeo. Stylizacja, sportowe tchnienie, dusza – tego im nie brakuje. Ale często brakuje im jakości, poza tym doskwierają im włoskie przypadłości, których żadną siłą wyeliminować się nie da. Dlatego zakup Alfy jest zawsze transakcją wiązaną – kupujesz ją z zaletami i ze stadem wad.
Teraz jest alternatywa. Chcesz mieć duszę, sportowe tchnienie i japońską jakość i niezawodność? Niemożliwe? A jednak. Mazda 3!
Poprawianie ideału zawsze jest trudne i wielu się nie udaje (popatrzcie na nową Octavię). Jednak inżynierowie z Mazdy poradzili sobie świetnie. Zachowali wszystko to, co urzekało najpierw w modelu 323F BJ a potem w pierwszej generacji “trójki” – a więc połączenie hatchbacka z kombi oraz dynamizm stylistyczny – dodali trochę technologii modnej i praktycznej. I eureka! Udało się.
Wnętrze jest kwintesencją tego wszystkiego. Piekne zegary schowane w tubusach są nawiązaniem nie tylko do Alfy, ale do ogólnej sportowej tradycji. Deska rozdzielcza, ekran nawigacji – ach jak to się ładnie komponuje. Normalnie Alfa Romeo, tylko tak jakby trochę lepsze. Przynajmniej z mojego punktu widzenia.
Jak by to wszystko podsumować? Może takim zdaniem: otóż nie mogę się doczekać, kiedy będzie mnie na nią stać;)

Mazda3

(Zdjęcia pochodzą z witryny tygodnika motoryzacyjnego Auto-Świat – http://www.auto-swiat.pl)